Social Media w Starożytnym Rzymie

Czym w swej najbardziej elementarnej naturze są social media? Oto definicja, jaką podaje Tom Standage: „Social Media to przekaz, który otrzymujemy od innych ludzi i przekazujemy go naszym znajomym, tworząc rozproszoną dyskusję w społeczności lub tworząc samą społeczność.”

Wszyscy w końcu wiemy, jak działają media społecznościowe. Grzesiek tweetuje o najnowszych wydarzeniach. Widzą to jego znajomi, z których Rafał decyduje się odpowiedzieć. Grzegorz odnosi się do odpowiedzi, co widzą wszyscy. W końcu Ania decyduje się wziąć udział w dyskusji, bo ta ją dostatecznie zainteresowała. W międzyczasie dołącza się Ryszard, który również zechciał wtrącić swoje pięć groszy.

Social media to tak naprawdę dyskusja i wymiana zdań ludzi w danej społeczności, którzy są od siebie oddaleni na tyle, że nie mogą przeprowadzić jej ustnie, twarzą w twarz.

W dzisiejszych czasach synonimem tychże jest Facebook, Twitter, LinkedIn, ewentualnie Snapchat. Tak naprawdę nie wyobrażamy sobie tej definicji bez podpięcia jej pod jeden z powyższych portali. Kiedyś jednak, przed Facebookiem, również istniało zjawisko, które zasługiwało na definicję social mediów. Kiedyś, to jest nawet dwa tysiące lat temu.

 

Social Media w Starożytnym Rzymie

Pierwszy raz ze zjawiskami noszącymi znamiona social media spotykamy się w późnej Republice Rzymskiej.

Terentius Neo z żoną, przedstawieni na pompejskim fresku, trzymają pióro i papirus (tu obrazek). Warto wspomnieć, że w Starożytnym Rzymie liczba osób, które posługiwały się pismem i umiały czytać była o wiele wyższa, niż w późniejszych społeczeństwach – tak na dobrą sprawę, podobny poziom osiągnęliśmy dopiero w XIX wieku.

Widać to było zwłaszcza pośród rzymskich elit, czyli patrycjuszy. Wykorzystywali oni umiejętności pisania i czytania bardzo często – pisali do siebie mnóstwo listów. Ówczesne społeczeństwo arystokratyczne było ze sobą w dużej mierze połączone – czy to polityką, czy to interesami, czy też ożenkiem. Naturalnym więc stawało się, że wszyscy chcieli wiedzieć o wszystkim, co dzieje się w ich kręgu społecznym.

Na przykład Cyceron, wysyłając swoje listy, jawnie zamieszczał kopie innych listów, które otrzymał i sam kopiował swoje listy, wysyłając je do wielu swoich przyjaciół. W jednym ze swoich listów przyznał nawet, że bardzo podoba mu się to, że jego list został upubliczniony w ten sposób, gdyż sam zezwolił na sporządzanie jego kopii.

 

Książki i starożytny Page Rank / Social Graph

Podobna sytuacja miała miejsce w Rzymie, jeśli chodzi o książki. Nie było wówczas pras drukarskich, toteż wszelkie objawy twórczości piśmiennej musiały być ręcznie przepisywane. Dlatego też Rzymianie chętnie dzielili się zapisanymi na papirusach książkami. Z największą radością przekazywali je tym najwyżej usytuowanym – ci bowiem często dawali je swoim skrybom do przepisania.

W ten sposób funkcjonowało wśród elit rzymskich czytelnictwo – co powodowało, że jeżeli jakaś książka była niezwykle dobra, wszyscy o tym wiedzieli i kopiowali ją częściej, niż inne.

Czy czasem nie wygląda to zadziwiająco podobnie do mechanizmów „like” i „share” na dzisiejszym Facebooku?

 

Starożytna Gazeta i newsletter

Rzymianie mogli pochwalić się również protoplastą gazety – nazywała się ona wówczas Acta Dia (czyli Sprawy Dzienne) i była ufundowana 59r p.n.e. przez Juliusza Cezara. Była to publikowana każdego dnia na Forum Romanum kamienna tablica w dokładnie jednej sztuce. Tak jest, tylko jednej. Czy jednak sprawiło to, że nie była poczytna? Bynajmniej.

Rzymianie z radością wysyłali do forum swoich skrybów, aby przepisali najnowsze wiadomości i przynieśli je do domu na papirusie lub glinianych tabliczkach. Następnie czytano je do śniadania lub obiadu i dyskutowano o ich zawartości.

Jeśli ktoś wyjechał i nie mógł wiedzieć, co napisano w „gazecie” – nie było problemu. Jego przyjaciele kopiowali treść tabliczki i wysyłali ją okresowo w listach. Jeśli natomiast nie było takiej możliwości – skrybowie i tak robili kopie, które arystokrata przeczytał po powrocie.

Czyżbyśmy mieli tutaj do czynienia z pierwowzorem usług typu Pocket czy mailowego newslettera?

 

Tablica na murze

Ostatnim przejawem starożytnego występowania social media są konwersacje i pogawędki, jakie ucinali sobie Rzymianie na murach w miejscach publicznych. Niejednokrotnie w historii spotykamy się nie tylko z graffiti, ale i z krótkimi konwersacjami, a także… rysunkami penisów.

Był to sposób komunikacji szczególnie popularny w rzymskich szkołach. Studenci z radością pisywali po murach rzeczy, które następnie przeradzały się w plotki i były dyskutowane w całej szkole.

Wykorzystanie murów do komunikacji i tworzenia małych grup a’la social media możemy zauważyć w całej swej krasie na murach w Pompejach. Dzięki konserwacji spowodowanej przez pył wulkaniczny jesteśmy w stanie rozszyfrować je bez najmniejszych problemów.

Czyżby był to pierwszy przypadek „Walla” znanego nam z Facebooka? Nie wiem, jak Wy, ale po zaznajomieniu się z tym faktem to określenie zaczyna mieć prawdziwy sens.

 

To dopiero początek

Co prawda Rzymianie wykreowali zjawiska charakterystyczne dla dzisiejszych social media jako pierwsi, ale zdecydowanie nie byli ostatni.

W kolejnym artykule dowiemy się, jak ówczesne social media przyczyniły się do rozłamu religijnego w Zachodniej Europie.

Tomek Opublikowane przez:

Jestem Scrum Masterem w branży e-commerce i zarządzam projektami IT dla klientów. Spełniam się też jako handlowiec i front-end developer. Zbieram zegarki, jaram się technologią i nauką (fizyka, astronomia, biologia). Potrafię uwarzyć własne piwo, zrobić sesję zdjęciową i tworzyć muzykę. Prowadziłem kiedyś bloga lifestylowego. Potem przestałem, żeby zacząć zarabiać pieniądze. Spełniłem swój cel i wracam do pisania.