Aecjusz i Attyla – ostatni wielcy starożytności

Wszyscy uczyliśmy się na historii o wielkich starożytnych bitwach – Maraton, Termopile, Kanny, Akcjum, Adrianopol… Wydarzenia te w sposób brutalny zmieniały losy świata i po łańcuszku doprowadziły nas do teraźniejszości. Gdyby przebiegły inaczej – być może nasz dzisiejszy świat byłby nie do poznania. Do tego grona zalicza się też Bitwa pod Polami Katalaunijskimi – jedna z największych, ale zapomnianych potyczek starożytności (niektórzy rzymscy historycy pisali nawet o stu siedemdziesięciu tysiącach zabitych). To też wspaniały moment kulminacyjny starcia dwóch odwiecznych i wielkich wrogów – rzymskiego wodza Aecjusza Flawiusza (zwanego przez wielu „Ostatnim Rzymianinem”) i władcy Hunów Attyli (nazywanego „Biczem Bożym”).

Aecjusz to polityk i wódz rzymskim z okresu panowania cesarza Walentyniana III. Wsławił się głównie zaciekłymi walkami z Attylą i swoimi zwycięstwami na froncie przeciwko barbarzyńcom. Wielu Rzymian właśnie tylko i wyłącznie w nim pokładało nadzieję na naprawdę i odbudowę Imperium Rzymskiego. Już za życia owiany był legendą i dorobił się swojego pomnika.

Attyla był natomiast władcą Hunów w latach 445-453. Razem ze swoim bratem Bledą stworzył imperium, które sięgało od Danii po Bałkany i od Renu aż do Morza Kaspijskiego. Ponadto w Rzymie cieszył się opinią wroga równie zaciekłego i niebezpiecznego, co sam Hannibal z czasów Wojen Punickich.

Hunowie byli natomiast ludem koczowniczym, który w okolicach roku 370 najechał Europę i wywołując wielką wędrówkę ludów, przyczynił się znacznie do upadku Cesarstwa Rzymskiego. Co ciekawe, lud ten wywodzi się najprawdopodobniej z tzw. Xiongnu, czyli plemiom mongolskich, które kiedyś nękały Cesarskie Chiny Dynastii Han (i w m.in. w obronie przed nimi powstał… Wielki Mur Chiński). I po ciężkich konfliktach z Państwem środka właśnie część plemion wyemigrowała do Europy.

Swoją drogą to ogromna ironia losu, że prawdopodobnie spokrewnione ze sobą plemię najpierw skutecznie nękało Starożytne Chiny, a potem przeniosło się w rejony Starożytnego Rzymu i doprowadziło do upadku jego zachodniej części.

Jeden artykuł o bitwie to zdecydowanie za mało, aby opisać, jak złożone i niezwykłe były postacie Aecjusza i Attyli. Dlatego też z pewnością każda z nich doczeka się swojego wpisu w kategorii „Wielcy Historii”. Z pewnością też w Szerokim Spojrzeniu napiszę artykuł o Xiongnu, Hunach i prawdopodobnych teoriach ich genezy.

„Cisza” przed burzą

W 450 roku Hunowie najechali Germanię i Galię. Splądrowali wiele miast, które istnieją do dziś, jak np. Kolonię, Moguncję, Trewir, Strasburg, Metz, Reims i inne. Attyla musiał odstąpić od oblężenia ówczesnej Lutetii (Paryża), gdy na jego drodze stanęła wedle legendy św. Genowefa (do dziś patronka tego miasta). Czyżbyśmy mieli do czynienia ze swoistym pierwowzorem Joanny D’Arc, która uratowała Francuzów tysiąc lat później?

Hunowie ruszyli następnie w stronę Orleanu, gdzie czekało go długie oblężenie. Było to dla niego kłopotliwe, ze względu na trudności w zaopatrzeniu. Mimo prób zapłacenia za przejście, dowódca obrony, biskup Anian nie zgodził się przepuścić najeźdźców, licząc na szybkie dotarcie posiłków Aecjusza. Rozpoczęło się oblężenie.

14 czerwca 451 r. posiłki nadeszły i pokonały Hunów. Attyla zamiast swoich doradców posłuchał się jasnowidzów. Ich proroctwo mówiło, że jeśli stoczy bitwę, to w niej „zginie jego największy wróg”. Attyla zdecydował się zostać, zaś jako jej miejsce wybrał właśnie Pola Katalaunijskie.

Bitwa i jej przebieg

Sojusznikami Hunów były plemiona germańskie: Frankowie, Gepidowie, oraz Ostrogoci. Aecjusz zjednał sobie Wizygotów, nienawidzących praktycznie wszystkich innych plemion.

W pierwszej linii, pośrodku wojsk rzymskich walczył Sangiban. Attyla zauważył go i przypuścił na niego atak. Aecjusz nie ruszył swoich odwodów, pozbywając się tym samym niewygodnego sojusznika. Sangiban zginął, zaś centrum wojsk rzymskich słabło. Jednocześnie na prawym skrzydle Attyli walczyli Ostrogoci z Wizygotami. Wizygoci zaczęli cofać się, za nimi ruszyli Ostrogoci oddalając się od Attyli. Jednak odwrót Wizygotów był pozorowany. Ostrogoci zostali odciągnięci od głównych sił i wtedy na ich flance pojawiła się ciężka jazda Teodoryka.

Rzymian uratowała szarża króla Wizygotów – Teodoryka (który zginął podczas bitwy). Hunowie w panice wycofali się za pozwoleniem Aecjusza. Nie zniszczył ich, choć miał ku temu okazję – co solidnie odbije się czkawką całemu Imperium Rzymskiego w ciągu następnego ćwierćwiecza.

Konsekwencje

Pola Katalaunijskie były realnie ostatnim wielkim zwycięstwem Rzymu nad swoimi wrogami. W połowie V wieku Imperium było w fatalnej kondycji zarówno ekonomicznej, jak i militarnej. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że gdyby Aecjusz przegrał – Rzym upadłby troszkę wcześniej. Nie zmienia to jednak faktu, że kolejny najazd Hunów (tym razem na Italię) rozpoczął się już rok później, co stawia decyzję Aecjusza o nierozprawieniu się z uciekającym przeciwnikiem w katastrofalnym świetle.

Dlaczego na historii słyszymy co najwyżej krótką wzmiankę o tej bitwie? Bo realnie niewiele zmieniała. Co prawda umocniła pozycję Aecjusza w Rzymie i praktycznie zmarginalizowała rolę Wizygotów, ale… tak realnie nikogo to nie obchodziło. A już na pewno nie Hunów i reszty barbarzyńców, którzy z impetem powrócili w granice Cesarstwa Rzymskiego, szerząc jeszcze większe zniszczenie, niż przedtem.

Pola Katalaunijskie to jednak piękna historia godna najlepszych powieści beletrystycznych. Oto pobite i rozdarte Imperium mobilizuje swoje siły z pomocą wielkiego wodza i jeszcze jeden, ostatni już raz odnosi wielkie zwycięstwo nad swoim odwiecznym przeciwnikiem. Co prawda ostatecznie i tak niewiele wniosło to do historii, ale… taki ostatni, piękny oddech kolosa jest czymś wspaniałym.

Bardzo chciałbym pewnego dnia zobaczyć film z udziałem tej bitwy. Najlepiej taki, którego głównymi bohaterami byliby Aecjusz i Attyla, a tłem – upadający Rzym i marzenia o powrocie do wielkiego Imperium z przeszłości. Najlepiej jako ekranizację powieści Teodora Parnickiego – Teodora Parnickiego – Aecjusz, ostatni Rzymianin i śmierć Aecjusza.

A co z samymi Aecjuszem i Attylą? Niestety (lub stety), nie pożyli zbyt długo. Ale to już temat na kolejne, biograficzne artykuły.

Tomek Opublikowane przez:

Jestem Scrum Masterem w branży e-commerce i zarządzam projektami IT dla klientów. Spełniam się też jako handlowiec i front-end developer. Zbieram zegarki, jaram się technologią i nauką (fizyka, astronomia, biologia). Potrafię uwarzyć własne piwo, zrobić sesję zdjęciową i tworzyć muzykę. Prowadziłem kiedyś bloga lifestylowego. Potem przestałem, żeby zacząć zarabiać pieniądze. Spełniłem swój cel i wracam do pisania.