Krótka historia Sylwestra

Zapewne niewielu z Nas z grubsza zastanawiało się, dlaczego celebrujemy nadejście nowego roku. Z pewnością też nie zgłębiłbym tego tematu do dziś, gdyby nie „zastępstwo” na lekcji historii w szkole gimnazjalnej. Właśnie podczas tamtych czterdziestu pięciu minut, nauczycielka opowiedziała anegdotę dotyczącą tej, jakże praktykowanej tradycji. Później dzięki innym źródłom, poszerzyłem swoją wiedzę i na swój sposób ją tu przedstawię. Jednak skąd pochodzi zwyczaj świętowania nowego roku? I dlaczego nazywamy tę zabawę – nocą „sylwestrową”, a nie na przykład „przemysławową”?

Był 31 grudnia 999 roku, a więc dzień przełomu tysiącleci. Papieżem w tamtym czasie był Sylwester II. Nie byłoby w tym nic niepokojącego, gdyby nie fakt, że o północy miał nastąpić… koniec świata. I to wszystko za sprawą wróżki o imieniu Sybilla. Według greckiej wieszczki w nocy na przełomie 999 i 1000 roku miał obudzić się Lewiatan – potwór więziony w lochach Watykanu. Dziś takie proroctwo potraktowalibyśmy z przymrużeniem oka i pewnie z lekkim uśmiechem na twarzy. Jednak nasi przodkowie wzięli to nazbyt poważnie. Dlaczego?

W tamtym okresie ludzie głęboko wierzyli w legendy. Jedna z nich dotyczyła biblijnego demona Lewiatana, który dzięki papieżowi Sylwestrowi I, został uwięziony w watykańskich podziemiach. Według przypuszczeń wiernych jego wiele późniejszy następca, Sylwester II, miał uwolnić diabelską postać, która zniszczy całą cywilizację. Wierni, oczekując zagłady, masowo pokutowali, modlili się, nierzadko też chowali się w domach. Jednak kiedy nadeszła godzina przepowiedzianej „apokalipsy”, Lewiatan nie pojawił się, a świat jak istniał, tak istniał dalej. Lęk i strach przerodził się w nieopisaną euforię. Rzymianie tłumnie wybiegali z domów, aby świętować Nowy Rok. Licznym zabawom towarzyszyły tańce, śpiewy oraz litry wypitego wina. Wtedy to, Sylwester II, po raz pierwszy pobłogosławił całemu światu mówiąc: „Urbi et Orbi”. Od tego momentu, co roku, 1 stycznia papież pozdrawia wiernych tymi słowami.

W taki oto sposób, historia przełomowej nocy dwóch tysiącleci stała się powodem do świętowania Nowego Roku. To dzięki papieżowi Sylwestrowi II, ostatni dzień w roku nosi nazwę „sylwester”. Czy gdyby nie zapowiedź Sybilli o końcu świata oraz błogosławieństwo Głowy Kościoła Katolickiego, to w noc 31 grudnia nie świętowalibyśmy Nowego Roku? A może byłby to zwyczajnie ostatni dzień kalendarzowy?

Zapisz się do newslettera!

Dołącz do osób, które regularnie otrzymują ostre i kontrowersyjne treści, które z racji charakteru bloga nie nadają się do publikacji.
Tomek Opublikowane przez:

Jestem Scrum Masterem w branży e-commerce i zarządzam projektami IT dla klientów. Spełniam się też jako handlowiec i front-end developer. Zbieram zegarki, jaram się technologią i nauką (fizyka, astronomia, biologia). Potrafię uwarzyć własne piwo, zrobić sesję zdjęciową i tworzyć muzykę. Prowadziłem kiedyś bloga lifestylowego. Potem przestałem, żeby zacząć zarabiać pieniądze. Spełniłem swój cel i wracam do pisania.