O zazdrości i zdradzie słów kilka

Wchodzisz w związek i jest pięknie. Sielanka na całego. Spędzacie wspólnie mnóstwo czasu, tęcza kwitnie, nie ma żadnych problemów. I nagle coś się psuje. Bo wokół niej kręci się jakiś nowy kolega. Bo poszła do klubu bez Ciebie i nie odbiera telefonów. Bo Twoja przyjaciółka ma problem i ostatnio poświęcasz jej więcej czasu. Zaczyna się brak zaufania, kłótnie i ciche dni. Zaczyna się kontrola, która przybiera horrendalne wręcz formy. I wreszcie jak za stuknięciem sędziowskiego młotka – dochodzi do zdrady lub związek się kończy. Po co się w takie coś bawić? Nie rozumiem, ale wiem, jak tego uniknąć.

Byłem kiedyś w związku z kobietą, która za cholerę nie chciała dać mi ani grama wolnej przestrzeni. Miałem przestać spotykać się z przyjaciółką, bo mogłem ją zdradzić. Nie podobało jej się to, że chodzę na imprezy, bo istnieje tam okazja do zdrady. Była raczej domatorką, a na wszelkich klubowych densingach pojawiała się głównie w mojej obecności. Ile się z nią wykłócałem, to moje. Oczywiście związek nie przetrwał zbyt długo, bo nienawidzę być sztucznie ograniczany. Zresztą, nie tylko to nie działało tak, jak powinno. Nie zrozum mnie źle – to wspaniała kobieta była. Do dziś szkoda mi, że to się w taki sposób skończyło, ale co poradzić.

To klasyczny przykład związku, który zakończył się w głównej mierze przez zazdrość. I szokuje mnie skala tego problemu w najbliższym otoczeniu. Miałem wiele kumpeli, które przed związaniem się z facetem były bardzo imprezowe i zawsze można było się z nimi spotkać, a potem nagle wyłączały się z życia towarzyskiego na pewien czas. Bo jak się ze mną spotkasz, to on będzie zazdrosny (swoją drogą, do dziś nie rozumiem gigantycznej zazdrości, którą kierują na mnie wszyscy faceci moich koleżanek). Szczytem była sytuacja, gdy za zdjęcie swojej dziewczyny na moich kolanach chłopak przedzwonił do mnie, a potem szukał mnie na wydziale. Chore.

Zazdrość ma dla mnie prostą definicję. To po pierwsze pokazanie, że w związku nie ma dostatecznie dużego poziomu zaufania. To czerwona, ostrzegawcza lampka wydająca niezwykle głośny odgłos alarmu. Jeśli nie zostanie stłamszona w zarodku, będzie toczyć i niszczyć związek od środka niczym najgorszy pasożyt, którego coraz trudniej wyleczyć. Po drugie – to oznaka cholernej słabości. Zwłaszcza u faceta. Jesteś zazdrosny? Boisz się o to, że kobieta Cię zdradzi? To jesteś pizdą jak stąd do Księżyca. Idź popracować nad pewnością siebie i wiarą w innych ludzi, a dopiero potem wchodź w związku. Zrobisz przysługę sobie, jej i całemu światu. Związek to układ dwóch osób, które są dla siebie absolutnie najlepsze pod słońcem. Jeśli jesteś o nią zazdrosny to znaczy, że nie czujesz się dla niej najlepszy. Ergo, masz problem z samooceną, niestojącym penisem albo czymkolwiek innym. Napraw go, albo odejdź.

Co najciekawsze, zdrada często jest EFEKTEM zazdrości. Bo partner ma już dosyć słuchania o tym, jak to musisz się ograniczać, bo ktoś nie ma zaufania i czuje się źle. To prosty ewolucyjny mechanizm, który eliminuje słabsze jednostki (te skamlące, że Ci nie ufają i boją się o to, że je zdradzisz) na rzecz tych silnych (czyli potencjalnych obiektów zdrady). Czy to dobrze? I tak, i nie. Przede wszystkim – są o wiele lepsze możliwości zakończenia związku, niż przez zdradę. Naprawdę, jeśli Ci się coś nie podoba – nie jesteś do nikogo uwiązany/a. Wystarczy to zauważyć i po prostu zakończyć związek. Możliwości, jakie się przed Tobą otworzą są wręcz porażające, bo życie singla jest niejednokrotnie tysiąc razy ciekawsze, niż bycie w związku bez pełnego zaufania.

Jeśli jednak ktoś zdradza – to jest tylko i wyłącznie jego problem. Jeśli kobieta decyduje się być dziwką, to proszę bardzo. Jeśli facet to robi – jest na dobrej drodze do kastracji. Bo to, ile przeruchałeś kobiet nie jest wyznacznikiem Twojej męskości. To honor, czyny i dotrzymywanie słowa. To kreowanie wartości dodanej dla kobiety i Twojego otoczenia. I mnóstwo innych rzeczy, ale nie ilość kobiet, zwłaszcza tych przez Ciebie zdradzonych. Zwłaszcza, że można po prostu najpierw skończyć związek, a dopiero później oddać się komuś innemu. Taka prosta rzecz, a ile problemów eliminuje.

Jest jeszcze jedna rzecz, która jest tak głupia, że aż śmieszna. Mowa tutaj o zdradzie mentalnej. Bo facet spojrzał na czyjeś cycki. Bo powiedział, że jakaś kobieta jest piękna. Bo spotyka się z nią tyle razy, ale jeszcze jej nie pocałował. Może chciał? Może nie chciał? A może weź Ty, kobieto, zajmij się swoim życiem i przestań pieprzyć głupoty? Takie gdybanie to jeden prosty krok do zakończenia związku. Faceta poznajesz po czynach. Może spotykać się z kimś i miliard razy, ale dopóki choć nie pocałuje – jest czysty. Bo jeśli tego nie robi to znaczy, że albo nie chce, albo chce, ale z drugiej strony też wie, że jesteś najlepsza i głupotą byłoby tracenie tak wspaniałej kobiety.

Osobiście jeśli łączy mnie z kobietą jakaś głębsza relacja, zawsze w dość casualowy sposób wspominam o tym, jak to nie lubię zdrady i jak nie podobało by mi się, gdyby mi nie ufała. Bo jest dla mnie najlepszą kobietą i żadna inna jej do pięt nie dorasta. Kilkakrotnie zmuszony byłem stwierdzić to mocniej, ale zawsze docierało, że o mnie zazdrosnym się nie jest. Wyznaję tą samą zasadę – moja kobieta ma zawsze całkowitą wolność bo wiem, że jestem dla niej najlepszy. A jeśli okaże się, że nie? No cóż. Raz w życiu zostałem przez kobietę zdradzony. I jestem jej wdzięczny jak cholera, bo po tym wszystkim rozwinąłem skrzydła i odleciałem ze swoim życiem na wyższy poziom. Jedna rzecz – nie zawsze taki byłem. W przeszłości, parę lat temu, też miałem swoje grzeszki i przeszedłem dość ciężką i wyboistą drogę, aby za nie odpokutować. Ale było warto.

Na koniec życzyłbym wszystkim facetom i kobietom w związkach jednej, prostej rzeczy – chill out & get a life. Bo takie insynuacje, zazdrość i zdrady często powstają dlatego, że nie ma się czego w życiu robić. Wtedy nieokupowany niczym mózg tworzy przedziwne teorie, które poprawiają rzeczywistość na ich korzyść, a potem mają niszczący wpływ na relacje. Więc następnym razem, kiedy pojawi się w Tobie ziarenko zazdrości – idź coś namaluj, napisz rozdział pracy licencjackiej, ugotuj obiad albo obejrzyj ulubiony serial. Ale przestań, do cholery, podejrzewać ludzi.

Zapisz się do newslettera!

Dołącz do osób, które regularnie otrzymują ostre i kontrowersyjne treści, które z racji charakteru bloga nie nadają się do publikacji.
Tomek Opublikowane przez:

Jestem Scrum Masterem w branży e-commerce i zarządzam projektami IT dla klientów. Spełniam się też jako handlowiec i front-end developer. Zbieram zegarki, jaram się technologią i nauką (fizyka, astronomia, biologia). Potrafię uwarzyć własne piwo, zrobić sesję zdjęciową i tworzyć muzykę. Prowadziłem kiedyś bloga lifestylowego. Potem przestałem, żeby zacząć zarabiać pieniądze. Spełniłem swój cel i wracam do pisania.